Pięć minut zabrakło Kolejarzowi Chojnice, by sprawić niespodziankę i w meczu kończącym 7. kolejkę A-klasy pokonać lidera rozgrywek Wdę Lipusz. Przez całą drugą połowę gospodarze prowadzili 1:0, ale, niestety, goście z Lipusza rozstrzygnęli przy sporym szczęściu mecz na swoją korzyść, zdobywając gole w 87 i 92 minucie.

Kolejarz Chojnice – Wda Lipusz 1:2 (1:0)

Bramki: 1:0 Marek Janta (45 min), 1:1 (87 min), 1:2 (90+2)

Kolejarz: P. Drobiński – R. Drewek, P. Nalewaj, M. Piesik, T. Toda, J. Błaszkowski, A. Glombinski, D. Piejko (70. M. Kluza), M. Janta (59. M. Lessman), D. Piesik (85. D. Mikołajczyk), M. Chyła.

 

Mecz mógł się podobać. Nie było może piłkarskich fajerwerków, ani dziesiątek sytuacji bramkowych, ale oba zespoły mądrze starały się przechytrzyć rywala i zdominować środek pola. Raz lepiej wychodziło to Kolejarzowi, raz liderowi z Lipusza. I gdy wydawało się, że mecz do przerwy zakończy się bezbramkowym remisem, Marek Janta, na raty, pokonał bramkarza gości.

Po przerwie nadal mecz był wyrównany, obie drużyny miały okazje do strzelenia bramek. Im było bliżej końca spotkania, tym goście mieli większą przewagę, ale też widać było u nich złość i nerwy. Chyba nie spodziewali się, że mogą w Chojnicach stracić punkty. Szczęście uśmiechnęło się jednak do nich w samej końcówce spotkania. Najpierw Wda strzeliła bramkę w 87. min. po zamieszaniu w polu karnym po rzucie rożnym. I gdy wydawało się, że mecz zakończy się sprawiedliwym remisem, goście po strzale z dystansu w 92. min. objęli prowadzenie.

Na wyrównanie Kolejarzowi zabrakło już czasu. Po meczu piłkarze Kolejarza schodzili z murawy z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony wiedzieli, że zagrali jeden z lepszych meczów w tym sezonie, a z drugiej strony dali się pokonać w samej końcówce.

Powodów do tragedii jednak nie ma i o kolejne punkty trzeba powalczyć za tydzień – również u siebie – z Sokołem Zblewo.