Do trzech razy sztuka. W trzecim meczu na własnym boisku w końcu mogliśmy cieszyć się z trzech punktów. Jakby tego było mało, powody do radości dał też wynik, który w pełni odzwierciedla to, co działo się na boisku.

Kolejarz – Wda Czarna Woda 5:0 (1:0)
Bramki: 1:0 Michał Sagan (29), 2:0 Jakub Błaszkowski (46), 3:0 Michał Sagan (49), 4:0 Michał Sagan (74. karny), 5:0 Mateusz Chyła (84).
KOLEJARZ: Drewek – Januszewski, Karkoszka, Nalewaj (ż.k), M.Tyma, J. Błaszkowski, Glombinski, Brzószczyk (8. Piejko, 69. P. Tyma), Sagan (ż.k, 77. Kluza), D. Piesik (75. Mikołajczyk), Chyła.
Żółte kartki: M. Sagan, P. Nalewaj.
Do trzech razy sztuka. W trzecim meczu na własnym boisku w końcu mogliśmy cieszyć się z trzech punktów. Jakby tego było mało, powody do radości dał też wynik, który w pełni odzwierciedla to, co działo się na boisku. Choć mogło być jeszcze więcej. Ale po kolei…
Pierwsze dwa mecze na stadionie przy ulicy Lichnowskiej nie ułożyły się po myśli Kolejarza. Na szczęście do trzech razy sztuka. W starciu z Wdą Czarna Woda byliśmy już od samego początku zespołem lepszym, choć jeszcze w pierwszej połowie nie udało się tego podkreślić.
Wpadła tylko jedna bramka.
Niestety, już w 8. min. meczu boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Patryk Brzószczyk, a zastąpił go Dawid Piejko. W 29. min. Kuba Błaszkowski w swoim stylu uderzył z dystansu na bramkę Wdy, bramkarz gości „wypluł” piłkę, a Michał Sagan znalazł się tam, gdzie powinien i umieścił piłkę w siatce. Był to… drugi gol Michała Sagana w tym meczu, ale pierwszego z 18. min. sędziowie nie uznali, gdyż ich zdaniem strzelec – po podaniu Dominika Piesika – był na spalonym.
Początek drugiej połowy był wręcz wymarzony dla Kolejarza. Już w 46. min. bezpośrednio z rzutu wolnego do bramki gościł trafił Kuba Błaszkowski, a w 49. min. na 3:0 podwyższył Michał Sagan, który na środku boiska urwał się obrońcom Wdy i pognał z piłką w kierunku bramki. Mimo interwencji obrońców zdołał oddać ładny strzał i pokonać bramkarza. W W 55 i 60. min. pomogło być 4:0 i 5:0, ale sędzia nie uznał po raz kolejny goli. Tym razem na spalonym – zdaniem sędziów – był najpierw po podaniu Michała Sagana Mateusz Chyła, a potem Dominik Piesik po podaniu Chyły.
Trzy nieuznane bramki nie podłamały jednak gospodarzy, którzy jeszcze dwukrotnie trafiali do bramki. W 74. min. waleczny Dominik Piesik odebrał piłkę obrońcy Wdy i po chwili został powalony przez niego na ziemię. Sędzia nie miał wątpliwości i odgwizdał rzut karny. Pewnym egzekutorem był Michał Sagan. Ostatnią bramkę zdobył w tym meczu Mateusz Chyła po dobrym podaniu Damiana Mikołajczyka.